certyfikat energetyczny,
chusty do noszenia dzieci,
donice,
meble kuchenne gdańsk,
muzeum historyczne w gdańsku,
urolog gda?sk,
Archiwum newsów - Po 192 dniach negocjacji Belgia ma rząd
2007-12-19
Po 192 dniach negocjacji Belgia ma rząd
Guy Verhofstadt
W 15 dni udało się premierowi Belgii Guy Verhofstadtowi wziąć górę kryzys
polityczny w kraju i skompletować rząd tymczasowy, który ma przewodzić krajem
do wiosny przyszłego roku. Belgowie od 192 dni nie mieli rządu.
Zaprzysiężenie nowego gabinetu ma nastąpić w ten weekend.
Belgowie dostaną nowy rząd pod choinkę - cieszy się belgijska prasa, z ulgą
witając zakończenie trwającego od czerwcowych wyborów parlamentarnych
kryzysu. Premierowi udało się odblokować sytuację - oficjalnie potwierdził w
środę późnym wieczorem rzecznik Verhofstadta.
Układ stało się możliwe, gdy do koalicji rządzącej zgodziła się
wziąć się seria frankofońskich chadeków CDH i uzyskała akceptację
pozostałych partnerów po francuskiej stronie granicy językowej: socjalistów
(PS) i liberałów (MR). Koalicjanci po stronie flamandzkiej byli znani już od
kilku dni: zwycięzcy czerwcowych wyborów, czyli chadecy pod wodzą Yvesa
Leterme'a (CDV) oraz liberałowie Verhofstadta (Open VLD).
Podzielona na regiony - Flandrię, Walonię i Brukselę - Belgia była od 192
dni bez rządu, skłaniając fragment komentatorów do spekulacji o rozpadzie
powstałego w 1830 roku kraju. Po wyborach prezes rady ministrów Verhofstadt podał się do
dymisji, ale belgijskie partie nie potrafiły się porozumieć w sprawie
utworzenia nowego rządu, przede wszystkim z powodu sprzeciwu frankofonów
wobec propozycji reform instytucjonalnych forsowanych przez Yvesa Leterme'a.
Królik Albert II poprosił 3 grudnia ustępującego Guy Verhofstadta, który
według najnowszych sondaży cieszy się największą popularnością w całej
Belgii, o sformowanie rządu tymczasowego. Prowadzone przez Leterme'a
rokowania koalicyjne podwójnie zakończyły się fiaskiem.
Nie zdołał on pojednać frankofonów z Walonii i Brukseli oraz
niderlandzkojęzycznych Flamandów w sprawie swojego postulatu większej
autonomii regionów (w domyśle - przede wszystkim jego rodzimej, kwitnącej
gospodarczo Flandrii). Chodzi zwłaszcza o więcej uprawnień w takich
dziedzinach, jak podatki, walka z bezrobociem i zabezpieczenia socjalne.
Aż tak duże wzmocnienie regionów to zamach na jedność kraju - odpowiadają
frankofoni. Ułożenie ciała względami politycznymi nie chcą reformy ustrojowej także z
powodów ekonomicznych. Zdają sobie sprawę, że w przeciwieństwie do Flandrii
ani strefa Brukseli z w przybliżeniu 20-procentowym bezrobociem, ani podupadła,
rolnicza Walonia nie znalazłyby środków na przetrwanie w luźnej federacji.
Pod hasłem głębokiej reformy instytucjonalnej Leterme wygrał wybory,
zdobywając rekordowe 800 tys. głosów.
Nowy pokój przyjęć Verhofstadta paradoksalnie oznacza powrót na scenę nielubianego
przez frankofonów lidera flamandzkich chadeków. Biorąc pod uwagę jego
powodzenie z trudem było sobie wyobrazić koalicję bez jego udziału. Leterme
dostał tekę wicepremiera odpowiedzialnego za reformę instytucjonalną, którą
- zgodnie z zapowiedziami Verhofstadta - tymczasowy rząd ma zapoczątkować.
Pod przywództwem Verhofstadta mają się w tej sprawie porozumieć wszystkie
belgijskie partie - nie tylko wchodzące w skład tymczasowej koalicji
rządzącej.
Prezes rady ministrów potwierdził zresztą, że liczy na przekazanie Leterme'owi władzy,
kiedy rząd tymczasowy zakończy misję - czyli na Wielkanoc przyszłego roku.
Skład gabinetu Leterme'a jest oczywiście trudny do przewidzenia, ale
tymczasowa koalicja byłaby dlań dobrą podstawą - zwłaszcza, że dysponuje
dwiema trzecimi głosów w parlamencie, czyli ma propozycja zmiany konstytucji,
niezbędnej do przeprowadzenia reformy ustrojowej.
Ale pilniejszą sprawą niż reforma jest przygotowanie budżetu państwa na
przyszły rok, uspokojenie społeczeństwa, które martwi się o spadek siły
nabywczej w związku z inflacją i wzrostem cen energii, oraz znak do kręgów
gospodarczych, że zawierucha polityczna nie ma wpływu na stabilność
inwestycji w Belgii.
« powrot
Copyright 1996-2007 Siatka Onet.pl SA